RELACJA Z TRASY:
Witam w Pieniężnie!
Od teraz już jadę do końca GreenVelo w Elblągu. Do Braniewa 38km. Do Elbląga jakieś 100 km. Oby tylko nie padało i nie wiało w twarz. TUTAJ zobaczcie film jaki wrzuciłem w Pieniężnie na FB.
Hej ho! Trochę zmoknięty, trochę zamarznięty za to na pewno zdrowo odmuchany przez wiatr, dojechałem do Braniewa na obiad. A tutaj żurek na białej kiełbasie i pierogi z mięsem i skwarkami. A co?!? I do tego radlerek bez %. Hotel w Elblągu zarezerwowany. Do celu dzisiejszego dnia jeszcze 50 km +-. Przejechane już 73 km. A my jedziiemyyy 🙂
PODSUMOWANIE DNIA DZIESIĄTEGO:
127,58 km przejechane dzisiaj w czasie 6:42h, średnia prędkość 19km/h. Cała trasa 1218km w czasie całkowitym 60:40h.
TO JESZCZE NIE KONIEC!!!
Rozumiem, że część z Was odetchnęła już z ulgą, że nie będę już więcej przynudzał i wstawiał zdjęć z krowami, ale muszę Was zmartwić.
JUTRO jest ostatni dzień, bo jutro dojadę na Hel. W Elblągu kończy się trasa GreenVelo, która ciągnie się przez całą Polskę wschodnią i dlatego napisałem, że GreenVelo skończone. Jutro muszę pokombinować jakąś trasę rowerową do Gdańska.
A co dzisiaj się wydarzyło na trasie? A dzisiaj było o wiele ciekawiej niż wczoraj. Wyspany w budzie wędkarza ( bo nic innego nie udało mi się znaleźć) baaardzo niechętnie zabierałem się za jazdę. Jak przestało padać ruszyłem. Najpierw musiałem wrócić do Górowa Iławeckiego, a później popędziłem 512 do Pieniężna.
Oczywiście po drodze musiało mnie zlać dwa razy. Widząc pogodę, wiedziałem, że niekoniecznie uda mi się dotrzeć do Elbląga. Z Pieniężna nie miałem wielkiego wyboru i pojechałem GreenVelo do Braniewa. Do miejscowości Brzostki było kiepsko. Gruby szutr, który powoduje, że koło potrafi skoczyć w bok na kamieniu. Chwila nieuwagi i walisz na dość duże i dość ostre kamienie. Jeśli nic nie złamiesz, to i tak zdrowo się poobcierasz. Później był asfalt. Znowu ulepianka. Po psującym się już gnieździe zasilania jak i po odgłosach roweru, wcale nie jestem pewien, czy szutr powoduje większe wibracje. Na pewno na asfalcie trochę szybciej się jedzie. No ale…
Wiatr był dzisiaj wyjątkowo mocny.
W twarz. Zwłaszcza po prędkości wiatraków – elektrowni wiatrowych było to widać. I po tym też, że wszystkie były ustawione tak, że miałem wiatr w ryj. W większości wypadków. Wiadomo, że droga nie idzie na kreskę. Ciężko to szło pod wiatr. Był tak mocny, że jak przestałem pedałować, to w ciągu 3 sekund się zatrzymywałem. Masakra!
W końcu w Braniewie zasłużony obiad. I decyzja. Chmury ciemne się zbierają. Jadę do Fromborka 504 na skrót. Nie GreenVelo, które najpierw idzie na północ do Nowej Pasłęki i dopiero wtedy nabrzeżem do Fromborka. To była dobra decyzja, bo uciekłem przed deszczem. Frombork miasto Kopernika bardzo ładny.
Ale ja musiałem dojechać do Elbląga! Popędziłem więc najpierw GreenVelo. Za Fromborkiem asfalt super, ale jak wpadłem w ścieżkę leśną, to zwątpiłem. Te podjazdy! Ten piach! Zgrzałem się konkretnie. Od Tolkmicka trasa biegnie nabrzeżem.
Wszystko spoko, ale te płyty betonowe… Oj wytrzęsło mnie. Oj dupsko wytrzepało. Dlatego w Suchaczu uciekłem z GreenVelo na 503. Początek trudny. Stromy jak diabli. A później poszło jak z płatka. Wiatr sprzyjał. To go nie było, to trochę wiał w plecy. Dzięki temu mogłem na pięknym asfalcie polecieć 30-33 km/h. Dojechałem do Elbląga do Hotelu. Umyłem się, przebrałem i poszedłem do pobliskiej starówki na spacer i kolację.
Wieczorna Starówka w Elblągu jest piękna! Warto odwiedzić to miejsce, a na jedzenie wybrać się do
https://facebook.com/restauracjamapa/
Jutro ostatni dzień wyprawy. Najpierw około 65 km do Gdańska i wtedy
HEL yeah Baby 🙂
Dlaczego? Bo: THIS IS THE ROAD TO HEL!!! 😀
TUTAJ trasa na endomondo
















