Film z trasy Rzeszów – Brzóza Królewska – Rzeszów 9.07.2017

Ach! Co to była za wycieczka! Na zdjęciu widać mnie na tle więzienia o zaostrzonym rygorze, w którym znajdują się najgorsze męty. To więzienie w Załężu i przejeżdżałem obok niego tydzień temu w niedzielę. A dzisiaj? Film z tego wyjazdu zmontowałem i jestem z niego naprawdę zadowolony! I z wyjazdu i z filmu 🙂

Przetestowałem już trochę moją nową „action camera” EKEN H9R, czyli chińską niedrogą odpowiedź na dobre ale drogie GoPro. A ponieważ chcę zachęcić tych z Was, którzy jeszcze nie ruszyli w Green Velo do ruszenia się z kanapy, bo trasa ta wcale nie jest taka straszna, to stwierdziłem, że dam Wam szansę na zwiedzenie fragmentów z mojej perspektywy gdy pedałuję na moim „Klamocie”. Zmontowałem więc film z tej trasy, która miała ponad 126 km.

Samą trasę można obejrzeć tutaj albo tutaj

Jeśli zaś chcecie obejrzeć sam film, to proszę bardzo tu:

Samą trasę zaś uważam za naprawdę dobrą! Możemy się (przynajmniej z tego odcinka) na podkarpaciu cieszyć. W porównaniu z innymi województwami wypadamy powyżej średniej! Jest 2 miejsca na które chcę zwrócić uwagę sakwiarzom, którzy ośmielą się tędy jechać. W Łańcucie brakuje kilku znaków i łatwo bez nawigacji GSP nie skręcić w ulicę Zwierzyniec – trzeba być czujnym! Drugie miejsce, to Żołynia – w filmie jest fragment z pokazanym oznakowaniem. Ślad GPX całej trasy Green Velo odbiega od stanu faktycznego. Jadąc do Brzózy pojechałem za śladem nawigacji, czyli projektowanym śladem Green Velo, natomiast wracając pojechałem trasą faktyczną i w sumie, to nawet dobrze, że tak został ostatecznie szlak poprowadzony, bo omija dość ruchliwą drogę.

Zabrakło mi dwóch rzeczy na tym odcinku Green Velo. MORa między Rzeszowem a Krzemienicą, bo to dość długi odcinek. Dziwnie jest ustawiona częstotliwość posadowienia MORów. Naprawdę! Tam gdzie nie trzeba są co kilometr, a tutaj gdzie by się przydał – nie ma… Druga rzecz, to brak informacji w Julinie – co to jest, kiedy otwarte, że rezerwat bobrów. Nic nie ma na MORze. A jak turysta z Holandii, czy innej Germanii się tutaj zabłąka, to skąd ma wiedzieć, że jest obok czegoś, co zwiedzić można, pooglądać. No jasne! Na mapie jest info, ale wątpię, że każdy nawet mieszkaniec Rzeszowa jak już się do Julina bez mapy zapędzi, to wiedzieć będzie, co mija 🙂

Na koniec – gdyby ktoś bardzo chciał wiedzieć, cóż to za przejmująca muzyka w tle się odbywa, to informuję, iż Samuel Barber popełnił owo dzieło na podstawie Adagio for strings op.11. Pierwotnie w 1936 roku utwór napisany na kwartet smyczkowy a w 1976 roku kompozytor napisał wersję nazwaną Agnus Dei (Baranek Boży) na osiem głosów. To co leci, jest oczywiście aranżem na zdecydowanie większą ilość głosów. Ale ciary lecą, c’nie?
Niestety YouTube stwierdził, że nie mogę użyć tej muzyki i wkleiłem coś strasznego w tle…

🙂

Zostaw komentarz