Spakowany i gotowy

Ponieważ udało się Koszałowi (którego i tak zawsze będę nazywał Opcio) urwać od obowiązków o jeden dzień wcześniej, to nadejśła 😉 chwila pakowania.

Kiedy pytają mnie: co pakuję na taką wyprawę? Odpowiadam im: wszystko, tylko jak najmniej 😜

Wydaje się, że jest tego sporo, ale sakwy są zapełnione do połowy. W Krakowie Opcio dorzuci mi jeszcze puszkę izotonika, puszkę carbo i zestaw menażek aluminiowych, które mi kupił w Decathlonie.
Dzisiaj o 4:45 ruszyłem ślamazarzącym się Pendolino z Rzeszowa do Krakowa.


O 9:07 już razem z Opciem startujemy pociągiem do Malborka. Stamtąd rowerami jedziemy do Elbląga, gdzie czeka na nas burżujski nocleg w hotelu w centrum. Jak na razie pogoda piękna. Właśnie wjeżdżam na peron w Tarnowie. Położę się na chwilę. Dobranoc 😉

Zostaw komentarz