W trakcie powrotu busem do domu, udzieliłem jeszcze wywiadu. I proszę, artykuł już dostępny!
Link do artykułu jest TUTAJ
Pokonał ponad 1300 km. Rower kupił 3 tygodnie przed wyprawą. „Na Green Velo wydano 427 mln zł. Chciałem ją zobaczyć”
Piotr Setlak zdecydował się przejechać samotnie rowerem trasę Green Velo z Podkarpacia (a dokładnie z Brzózy Królewskiej) do Elbląga. Później trasami rowerowymi udał się na Hel. Dziś jego wyprawa dobiegła końca. – Spodobał mi się Elbląg. Naprawdę coś w tej atmosferze spowodowało, że zbliżyliśmy się. Niewiele jest takich miejsc. Budapeszt, Bydgoszcz, Augsburg, New York i teraz jeszcze Elbląg – mówił.
Green Velo to specjalnie przygotowana trasa rowerowa (ponad 2000 km), która wiedzie przez pięć województw wschodniej Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie). Piotr Setlak przybył w sumie 1309 km, które pokonał w ciągu 65h. – Zważywszy na ogromną różnorodność tras i większą niż oczekiwałem trudność tych tras, uważam ten wynik za satysfakcjonujący – przyznaje.
Co skłoniło Piotra Setlaka do odbycia takiej trasy?
Chciałem sprawdzić Green Velo. Zostało wydane 427 mln zł na tę trasę. Chciałem zobaczyć czy rzeczywiście jest tak, jak w opisach na stronach. Chciałem zobaczyć miejsca, których nie znałem, a z rowerami można to zrobić lepiej niż z innego środka komunikacji
– opowiadał.
Choć do pokonania miał ponad 1300 km, Piotr Setlak przyznał, że do wyprawy specjalnie się nie przygotowywał. – Rower kupiłem 3 tygodnie przed wyjazdem. Rzeczy kompletowałem w ciągu tych 3 tygodni. Takich tras nie jeździłem wcześniej na normalnym rowerze – zaznaczył. – Chodzę na fitness sześć razy w tygodniu. Trzy treningi siłowe na przemian z trzema aerobami, co u mnie jest rowerem stacjonarnym. Nie obawiałem się tej trasy. Wierzę w siebie i swoje możliwości. Chciałem też pokazać niedowiarkom, że niekonieczne są półroczne przygotowania.
Podczas wyprawy nie obyło się jednak bez niespodzianek. – Na pogodę nie mam wpływu, więc nie ma co się o to martwić i denerwować. Z noclegami były problemy. I rzeczywiście nie przewidziałem aż takiego spadku temperatury i takiej ilości deszczu – opowiadał Piotr Setlak. – Największe wyzwanie? Pokonanie samego siebie, gdy chce się zrezygnować, bo kolana bolą, bo zimno i katar i kaszel, a tu jeszcze mocny wiatr w twarz i rzęsisty deszcz. Dopiero w Gołdapi trafiłem na sklep, gdzie udało mi się kupić ocieplające legginsy i odpowiednią kurtkę. To zmieniło sytuację.
Jak Piotr Setlak ocenia trasę Green Velo? – Jest bardzo różna. Są odcinki doskonale przygotowane i są takie, gdzie nawet znaków próżno szukać. Ogólnie to cieszę się, że Green Velo powstało i traktuję to jako bodziec dla włodarzy gmin i województw dla rozwoju turystyki rowerowej – podkreślił.
Ostatnim miastem na trasie Green Velo jest Elbląg.
Bardzo polubiłem Elbląg. Mógłbym tu mieszkać. Green Velo w samym mieście jest fajne, dobre trasy rowerowe. Są MORy. Ale jak ruszycie na obrzeża i za Elbląg to te płyty betonowe strasznie mnie wytrzęsły. Trzeba dać znać włodarzom, niech przejadą się trasami rowerowymi w Rzeszowie nad Zalewem, a później tymi płytami betonowymi nabrzeżem od Tolkmicka. To bym poprawił
– dodał Piotr Setlak.
Komu można polecić przebycie Green Velo? – Zapraszam wszystkich Elblążan do przejechania się Green Velo. Niekoniecznie po 130-150 km dziennie. Niech to będzie 70-100. Zapraszam do Podkarpacia w Bieszczady. Będziecie mieli możliwość poznać Polskę jak ja. Ta różnorodność krajobrazów! Mamy piękny kraj – zapewniał Piotr Setlak. – Warto go zwiedzać niekoniecznie z perspektywy autostrady, lecz wolniej, na rowerze. Znaleźć czas na wstąpienie do muzeum, do cerkiewki. Chłonąć atmosferę miejsca. Każdemu polecam. Rodzicom z dziećmi, których sporo mijałem na trasie, młodym, starym.
Dla odważnych Piotr Setlak ma kilka rad. – Nie warto brać dużej ilości rzeczy ze sobą. Większość osób ma ogromne sakwy. Niepotrzebnie. Lepiej przenocować u gospodyni agroturystyki, zjeść u niej, poznać ludzi – mówił. – Mi jedynie brakowało cieplejszych rzeczy na rower. Nie przewidziałem takiego załamania pogody. Miałem tez kilka niepotrzebnych rzeczy, a na takiej trasie każdy gram ma znaczenie.
Nie wykluczone, że Piotr Setlak pokona tę trasę raz jeszcze. – Choć świat jest taki wielki i ciekawy, a życie takie krótkie, musiałby być mocny argument, by robić coś dwa razy – śmiał się. – Uważam jednak, że każdy z nas powinien raz na jakiś czas pobyć sam. Czy będzie to łowienie ryb, bieganie po lesie, czy samotna wyprawa, to już indywidualny wybór.
Drogę powrotną Piotr Setlak zdecydował się przebyć już autobusem.
