PODSUMOWANIE DNIA SZÓSTEGO:
Przejechane dzisiaj 90.3 km, 4:25 czas jazdy, średnia prędkość 20.41 km
Razem przejechane 730 km w ciągu 34:49h.
Noclegownia w Rybnikach wypełniona po brzegi pracownikami z różnych stron kraju była ok. Gdy ruszyłem rano dżdżyło. Da się znieść. Ponieważ na rowerze nie wolno albo nie da się jechać każdą drogą, to musiałem kombinować, jak to zrobić, żeby dojechać do Augustowa. Najpierw drogi pożarowe przez lasy. Ok, całkiem spoko. Później głównie niebieskimi szlakami rowerowymi regionalnymi. Po asfalcie bardzo spoko. Kilometry znikały. Tylko ten deszcz… To siąpi, to pada, to leje.
3- stopniowa skala deszczu:
1- siąpi, rolnicy pracują na dworze, wędkarze łowią, baby jadą na zakupy, Piotruś z bananem na ryju jedzie rowerkiem.
2- pada, duże krople deszczu robią duże kółka na kałużach, wszyscy się chowają przed deszczem, no chyba że to rolnik i zepsuł mu się traktor, to chowa się do środka i czeka, albo wędkarz, któremu ryba zaczyna właśnie brać. Nawet krowy się chowają gdzie mogą. Piotruś z odwróconym bananem na ryju posapując przyśpiesza w poszukiwaniu przystanku lub czegokolwiek z dachem zanim będzie 3 stopień deszczu. Jeśli 2 nie zmienia się w 3, jedziemy dalej. Trza mieć „cohones” chłopcze!
3- leje. Jeśli nie wiesz jak wygląda, ubierz się jak na rower, wejdź pod prysznic i odkręć go na maxa. A teraz zacznij biec w miejscu. I tak przez kolejne 3h. Dasz radę? To teraz wyjdź i pójdź do pobliskiej knajpy na herbatę! 🙂
Dlatego można próbować przeczekać dużą ulewę, ale dzisiaj to nie działało.
Szlakami dotarłem do Green Velo i wiecie co? Ucieszyłem się! Nie, żeby moja trasa była zła, ale stanąłem na MOR bo włączyła sie „3” deszczu i oprócz mnie schroniły się tam jeszcze 2 pary damsko-męskie. Młodsi jechali na południe, a starsi tak jak ja na północ. To był MOR w Dolistowo.
Zaczęliśmy rozmawiać o trasie, co ciekawego widzieliśmy, gdy otworzyli sąsiadujący bar. Zajechaliśmy tam z Krakusami, którzy wystartowali z Rzeszowa GV i jechali podobną trasę do mojej. Tyle tylko, że pokonują ją już od (jeśli dobrze pamiętam) 11 dni. Oni są zachwyceni GV. Owszem, też mówili o tarce, że jest niefajna, ale ich bardziej denerwowały 2 inne rzeczy: brak odpowiednich oznaczeń dojazdów do zabytków i muzeów oraz MOR na prywatnych posesjach, które są nieporozumieniem.
Wypiłem kawę, pogadałem chwilę i pojechałem. Oni zostali, ale nie planowali nawet dojechać do Augustowa…
Zmiana krajobrazu, kościołów, zabudów. Duże pola, duże gospodarstwa, dużo pasących się krów, kościoły wyłącznie katolickie. Na podkarpaciu o wiele więcej domów, o wiele mniejsze gospodarstwa rolne jeśli już, bo sporo domów bez stodoły za to z garażem, no i kościołów o wiele, wiele więcej. Wnioski wyciągnijcie sami. Na Biebrzy spotkałem dwie barki, które spławiali.
Przejechałem też przez pierwszą śluzę. Pogadałem po drodze telefonicznie z moimi Dziewczynami i Opciem, który trochę poprawił mi humor jutrzejszą prognozą pogody. Podobno będzie lepiej. Oby! Za dużo kilometrów w takim zimnym deszczu może mnie z zatkanym nosem i infekcją gardła wyautować skutecznie. A szkoda by było.
Zanim dojechałem do Augustowa, w Borze zaczęła się ostra 3, więc widząc tylko 5 km do Białobrzegów, zacisnąłem zęby i kręciłem dalej. W Białobrzegach znów olałem GV i pognałem niebieskim szlakiem do Augustowa bez okrążania kanału augustowskiego i jeziora Sajno, wyobrażając sobie gorący pyszny obiad i herbatę. Tak trafiłem na kiepsko wyglądający Hotel Polonia, który lata świetności już dawno miał za sobą. Jednak duża reklama „Obiady Domowe” na nim skutecznie wyłączyła moje wybrzydzanie. Zwłaszcza, że ulewa „3” była już taka, że niewiele widziałem.
O rany! Jak ten rosół smakował! A placki ziemniaczane po augustowsku (niewiele się różnią od „węgierskich”, ale co tam!) Jeszcze kawa i herbata i zacząłem dzwonić po nocleg w dalszej części trasy. Wigry. Nie ma miejsc wolnych…
Mikołajewo, Mikaszówka, Płaskie… Nic nie ma. Podszedłem do recepcji i nieśmiało spytałem o pokój. Jest! Ostatni! Biorę. I zostałem. Dziś naprawdę mogło być więcej km. Mogły być Wigry. Niestety nie było noclegów. Dlatego stanąłem w Augustowie. Cały dzień pada deszcz.
Jutro mam nadzieję, że pogoda pozwoli zrobić duuuużo km.
TUTAJ dostępny ślad GPS z endomondo




