Relacja z trasy:
Ruszyłem! Dzień trzeci czas zacząć. Krótki postój na Orlenie we Włodawie i w miejscowości Suszno. Wczorajszy dzień zmachał mi kolana które teraz delikatnie przywracam do posłuszeństwa. Dzisiaj będzie spokojnie, mniej kilometrów, więcej zwiedzania. Jest słonecznie, lecz wiatr od północy zimny i dość silny w twarz. Damy radę! ( ups… miało być bez polityki…)
Postój na obiadek w Terespolu. Słońce świeci, lecz nie jest za gorąco, bo dość mocno wieje. A jak wieje, to widać na endomondo. Najczęściej mam pod wiatr, bo wieje z płn lub płn-zach. Jak mam boczny wiatr, to wtedy udaje mi się przyspieszyć. Dodatkowo dzisiaj nie forsuje kolan, więc dopiero niecałe 80 km za mną. Przy okazji – takie ogłoszenie zobaczyłem po drodze. Baardzo mi się spodobało. Może ktoś chce kotka? 🙂 Tylko w dobre ręce! No!
Dziś finał w Janowie Podlaskim przy stadninie. Sprawdzę, co tam się dzieje z tą stadniną koni?
PODSUMOWANIE DNIA TRZECIEGO:
Pogoda ładna, słonecznie, lecz wiele zepsuł wiatr, który albo miałem prosto w twarz, albo w bok. Przy mojej pozycji na rowerze „na chińskiego farmera” a więc wyprostowana sylwetka, skutkuje to duuużą powierzchnią na którą działa wiatr. Chwilami był tak silny, że jechałem przechylony trochę w lewo, by zachować równowagę. I tak nie przeszkadzało to kierowcom samochodów wyprzedzać mnie w odległości mniej niż 0,5 metra…
Okuninkę, po obfitym śniadaniu u Pani Todzi przejechałem piękną, wybrukowaną ścieżką rowerową pomiędzy jeziorami Białym i Czarnym. Ścieżka ta ciągnęła się jeszcze przez Włodawę chyba za Różankę. Później już ścieżka się kończy i trzeba jechać asfaltową drogą.
Po drodze w Sławatyczach można spotkać ciekawą sytuację, w której po obu stronach dość ruchliwej drogi stoją dwa kościoły. Dokładnie naprzeciw siebie stoi kościół katolicki i cerkiew prawosławna. I nikomu to nie przeszkadza, bo w tych terenach to normalne, przecież żyją tutaj od pokoleń zarówno katolicy jak i prawosławni. Bardzo mnie to cieszy, bo daje mi nadzieję, że może nie cała nasza Polska jest taka nietolerancyjna i monowierna, monopartyjna i mononarodowa jak by tego chcieli niektórzy z polityków?
Teraz wyznanie: byłem w Hannie! Tak, to prawda! Żono – nie panikuj, ani się nie ciesz. Hanna jest może i niewielka, ale urodziwa. Mimo to ją przejechałem 🙂
Rany! Mieszkańcy tej miejscowości mają niezłą bazę do polewki, np.
Gdzie jesteś? W Hannie…
Gdzie się urodziłeś? W Hannie…
Gdzie jedziesz? Do Hanny
Stary, gdzie się umawiamy? W Hannie…
Itd. itp. Macie lepsze pomysły? Nie krępujcie się, piszcie!
Zboczenie z głównej trasy na Terespol GV by przejechać przez Kostomłoty uważam za bardzo dobry pomysł realizatorów GV. Trafiłem na przewodniczkę, która otworzyła mi oczy na słabo znany przeze mnie kawałek historii Polski związany z kościołem obrządku bizantyjsko – słowiańskiego, który później zmienił się w unicki. Warto to poznać, gdyż to jedyny prawdziwie polski kościół. Katolicki kościół w Polsce obecnie jest bardziej rzymski bowiem niż polski. Naprawdę gorąco zachęcam do poczytania w internecie na temat polskiego kościoła unickiego.
Przed Terespolem w Lebiedziewie miałem ciekawą rozmowę ze sprzedawczynią. Wynika z niej, że to chyba najuboższy rejon Polski. Tutaj nic się nie dzieje, tylko ludzie umierają, bo sami starzy zostali. „Le Biedziew” jak sama nazwa wskazuje.
W Terespolu obiad i decyzja, że jednak będę gonić do Janowa Podlaskiego. Tam jak już dotarłem do reklamowanego na każdym MOR miejsca „Noclegi przy stadninie” okazało się, miejsc nie ma, bo „wystawa jest i wszystko w Janowie dawno wyrezerwowane”. Podziękowałem i pojechałem dalej. Na moje szczęście kilka km dalej trafiłem na piękny drogowskaz i tak dotarłem do Pana Franka Różyckiego gosp. agroturystyczne. Ale o tym jutro. Idę spać. Do jutra!
TUTAJ jest widoczny przebieg trasy z wykresami endomondo
















