Wstałem o 4. Normalnie to dla mnie abstrakcyjna godzina. Na campingu zauważyłem, że nie tylko dla mnie. Tak się pechowo składa, że nie udało mi się nic wczoraj kupić na śniadanie. Winna temu była trasa jaką sobie obrałem. Przejechałem te …
Zaskakująco dłużący się trzeci dzień





